Lancia Flaminia

przez , 03.maj.2013, w Lancia

Via Flaminia- nazwa drogi z Rzymu na północny wschód do Rimini i Ancony, za czasów Cesarstwa Rzymskiego jedna z najważniejszych w kraju, prowadzących nad Adriatyk.  Dziś właściwie niewiele z niej zostało, a żeby dostać się ze stolicy do tych dwóch miast, samo google z Rzymu prowadzi nas przez L’Auqille i Teramo na wschodni brzeg Włoch, podczas gdy via Flamina biegła przez Terni, Trevi, Cagli, Calcinelli, aż do Fano gdzie jest rozwidlenie na południe w kierunku Ankony i na północ do Rimini. Wzdłuż tej trasy ulice w każdej mijanej miejscowości nazwane są „via Flaminia”, zaczynając od samego Rzymu, a na obu miastach docelowych kończąc. Tyle z historii, pora przejść do jednej z najbardziej zjawiskowych Lancii jakie powstały- mianowicie modelu Flaminia.

Produkcję Aurelii zakończono w 1957 roku(wpis tutaj), jest to auto klasy GT z V6ką pod maską i układem transaxle. Następca o którym jest wpis- Flaminia, właściwie odziedziczyła od poprzednika ten zamysł konstrukcyjny, przy czym z przodu zamiast kolumn przesuwnych zastosowano zawieszenie wielowahaczowe, a po kilku miesiącach od rozpoczęcia produkcji bębny na tylnej osi zastąpiono tarczami. Silnik właściwie jest ten sam, widlasta szóstka o rozstawie cylindrów pod kątem 60 stopni z żeliwnymi pływającymi tulejami i rozrządem OHV, występował w dwóch pojemnościach-2458 ccm(2.5) oraz 2775ccm(2.8).

Odmian nadwoziowych były 3- zacznijmy od Berliny- te o to 3 bryłowe nadwozie dzieła Pininfariny tylko z przodu wyglądało można by zarzucić- przeciętnie- wielki grill, jaki wtedy był modny i okrągłe reflektory, zaś linia boczna klasyczna, kojarząca się niektórym z popularniejszym, lub bardziej znanym Rolls Royce’m. Skrzydlate błotniki tylne jedynie wieńczą dzieło jakim jest ta karoseria. Od razu też możemy zauważyć iż dach i maska tylna mają inne malowanie niż reszta nadwozia- co powtórzone było w niektórych topowych odmianach Thesisa (wpis tutaj). Sam tył zwraca uwagę na siebie ciekawą linią zderzaka, który nie jest prostą chromowaną poprzeczką, a dodatkowo zagięty jest w kierunku świateł naznaczając ich linię, przez co zwolenników … k#@$% mać praktyczności w takich autach może cieszyć nisko prowadzona linia bagażnika.  Pod maskami można spotkać głownie trzy odmiany silników- 2×2.5 litra- jeden 102 konny, a drugi 110cio z jednym gaźnikiem oraz bardzo krótka seria z 2.8 litrowym V6 o mocy 130 KM. Jednak czy moc jest tu najważniejsza? W żadnym wypadku- ten samochód to limuzyna do tego komfortowo wyposażona- tutaj agregat ma umożliwiać sprawne odpychanie się, a nie wyczynowe osiągi. Na ich bazie też powstała wersja Prezidenziale o rozstawie osi wynoszącej 335cm, która to woziła królową Elżbietę II po ulicach Rzymu.

Flaminia Coupe (również Pininfarina) w sumie różniła się rzecz jasna ilością drzwi, przez co była nieco krótsza i zgrabniejsza gdyby ją postawić przy Berlinie. Oczywiście wzmocniono silniki, bo gdzież by bardziej rasowo wyglądający pojazd miałby mieć taką samą moc jak sedany? No….co prawda wtedy się tym przejmowano, a dziś to dziś, nie zagłębiajmy się w to, w każdym bądź razie Coupe wyposażano w silniki 2.5 litra o mocy 120 KM i 2.8 o 136 KM.

Flaminia GT i Cabrio to już dzieło Carozzeria Touring- 4 okrągłe reflektory wpisane w charakterystyczną część błotnika która jakby naznaczała daszek nad nimi, a w tylnej części tak jakby trapezowate reflektory. GTL była nieco wydłużona, a z tyłu posiadała…protezę dwóch następnych miejsc- takie o to nawiązanie do aut Gran Turismo 2+2, choć ja bym uznał, że jest to wóz do transportowania dwóch inwalidów którzy utracili obie nogi. Co nie zmienia jednak faktu, że jest to dalej ta efektownie wyglądająca Lancia z V6 pod maską, które też występowało w wersji otwartej.

Kabriolety również miały wstawioną chgw po co kanapę z tyłu, przy czym tutaj mogliśmy się rozkoszować dźwiękiem 6 baniaków bez żadnych barier szklano-blaszanych w świetle słońca trzymając w dłoniach drewnianą trójramienną kierownicę, zerkając w dwa wielkie cyferbalty prędkościomierza (który w sobie miał jeszcze wskaźniki paliwomierza, ciśnienia i temperatury oleju oraz temperatury cieczy chłodzącej) i obrotomierza. Chromowane wstawki i skórzana tapicerka jedynie doprawiają te klasyczne wnętrze. Naprawdę brakuje tylko przejazdu wzdłuż Adiratyku w kierunku Ankony lub Rimini po Via Flaminia czująć morską bryzę, aby naprawdę zrozumieć o co chodzi we Włoskich kabrioletach. Pod maskami znajdowały się silniki 2.5 litra o mocy 140 KM na trzech gaźnikach oraz 2.8 na trójgardzielowym o mocy 150 KM.

 

Pora przejść do następnej odmiany, tym razem dzieła Zagato. Nie  przypnę się do tego stylisty teraz bo ciekawie wkomponowane okrągłe reflektory udały mu się, do tego niebanalna linia boczna i co najważniejsze-okrągłe reflektory z tyłu napawały ten pojazd charakterem, który powodował, że akurat przyprawą były tylko silniki o mocy 140 i 150KM, kolejno 2.5 i 2.8 litra. Super Sport Zagato właściwie wyglądało tak samo, ale pod maskę zawędrował silnik 2.8 o mocy 152 KM z trzema gaźnikami, który to był najmocniejszym jaki w ogóle pojawił się we wszystkich Flaminiach…. Muszę przyznać, że ta odmiana nadwozia podoba mi się najbardziej.

Czy SuperSport oznacza, że na torze będziemy osiągać lepsze czasy niż Shelby Cobra lub Jaguary E Type? Niekoniecznie- nie można zapominać, że to są auta Gran Turismo- czyli głównie do lansu, z niemałą mocą, ale tak zestrojone aby po 400km po dotarciu do celu mieć siłę na kawę, piwo, wino lub suty posiłek w restauracji. To zupełnie inna klasa podróżowania niż studenckie sardynkowate przemieszczanie się w 5 osób w VW Lupo z Rzeszowa do Świnoujścia.Tutaj mamy do czynienia z autem gdzie jedziemy do centrum miasta na kawę wpatrując się w linię nadprzeciętnie wyglądającego auta tudzież podróż na jeden dzień aby przywitać się…w naszym przypadku z Bałtykiem i wrócić do domu z uśmiechem na ustach.

 

Produkcja Flaminii zakończona została już krótko po przejęciu Lancii przez Fiata w 1970 roku, zaraz po niej wprowadzono znacznie mniej udaną Gammę (wpis tutaj).

Nie będę się znęcał nad Gammą, która misternie rozwaliła opinię o samej marce, która dziś słynie z tego, że w Kanadzie na Chryslery 300C przyklejają jej znaczki za co jeden z rządzących FIATem powinien być potraktowany jak faszystowski dyktator Włoch na granicy Szwajcarsko-Włoskiej, choć w latach 70-80 bardziej tutaj postawiono na sport, za co chwała marce z Turyńskiego Mirafiori, ale dziś… cóż…. Nie kopmy leżącego. Gańmy natomiast tych, którzy zniszczyli cały dorobek tej marki, stawiając też pytanie, dlaczego niby Fiat miałby nie zamknąć, albo sprzedać Alfy Romeo, skoro tak potraktował Lancię?

 

 

 


4 Comments for this entry

  • ~Gwidon

    Nigdy nie interesowałem się tą firmą – jak widać z tego postu, kiedyś ich autka wyglądały świetnie. Szkoda, że teraz produkują dziwolągi.

  • ~miata

    Dobrze opracowany przegląd – w sumie kojarzyłem jedynie Flaminię Cabrio. Piękny wóz, i nawet nie przeszkadza ta atrapa tylnych siedzeń „do transportowania dwóch inwalidów którzy utracili obie nogi” :)

  • ~Khamsin

    Napisać o Flaminii, że odziedziczyła zamysł konstrukcyjny Aurelii to nic nie napisać. Flaminia była w 100% oparta na Aurelii. Oczywiście sporo było zmian, zupełnie inna karoseria, znacznie wydłużona i poszerzona. Ale np. rozstaw osi powiększono tylko nieznacznie, kosmetycznie. Ten bowiem był w Aurelii (wzorem Citroena ale tam wymuszony po części przednim napędem) ogromny.  Z Aurelią Berliną był problem. Samochód właściwie klasy wyższej średniej (choć wówczas ta klasa nie była jeszcze tak dobrze zdefiniowana) ale stosunkowo małe rozmiary karoserii i owszem, sześciocylindrowy silnik ale o naprawdę małej pojemności (potem było lepiej) i co za tym idzie o niedużej mocy a za to wszystko bardzo wysoka cena. Dalej, Karoseria tak nowocześnie prezentująca się w 1950 roku trochę przygasła i była zbyt skromna od strony wizualnej.  W 1955 roku firma wymknęła się z rąk rodziny Lancia i nowy właściciel Carlo Pesenti właściwie ocenił sytuację Aurelii. W najtańszy sposób polecił opracować nowy model, który miał przejąć w większości wyrafinowaną technikę Aurelii ale ubraną w znacznie większą i atrakcyjniejszą wizualnie karoserię. Ten zamysł się powiódł. Do tego stopnia, że Flaminię Berlina odbierano bez żadnego ale za samochód klasy wyższej średniej a nawet za wóz klasy luksusowej stawiany czasem w szranki z sedanami Rollsa czy Jaguarem Mk 10. Szczęśliwie na atrakcyjny wygląd karoserii miał wpływ wcześniejszy samochód studyjny Pininfariny  -Lancia Florida- zbudowany na bazie Aurelii, który oszałamiał nowoczesnym i dostojnym wyglądem, rozmiarami i wieloma smaczkami. Stąd też Pesenti mógł jasno pokazać palcem –tego chcę! Naturalnie zrobiono to tanim sposobem, przejmując stylizację ale bez wyszukanych pomysłów  jakimi wypełniona była karoseria Floridy. Z ciekawostek, jedynie wycieraczki tylnej (!)  szyby pojawiły się w seryjnej Berlinie ale potem z nich zrezygnowano.  Oczywiście nadal pozostał problem słabych (stosunkowo) silników choć już na innym poziomie jak w Aurelii ale i nowe auto otrzymało de facto wyraźnie większy format. Rzecz jasna odmian nadwoziowych było multum a nie 3 jak napisał autor, gdzie w dalszej części artykułu sobie zaprzeczył.  Więc uporządkuję. Jeśli brać pod uwagę nadwozia standardowe to były 2. Berlina i niemal tak samo wyglądająca dwudrzwiowa Berlinetta. Pozostałe wersje nadwoziowe były karosowane w zewnętrznych, znanych firmach. Najbardziej popularnym była Berlinetta i jej wersja otwarta firmy Touring. Znane to coupe było z tego, że linia boczna była właściwie identyczna z Maserati 3500 GT. Były też co najmniej 3 różne (choć miedzy sobą podobne) nadwozia robione u Zagato. Flaminia otwarta Touringa nie była żadnym samochodem 2+2 a jedynie 2 osobowym. Z tyłu nie było nawet fotelików nie mówiąc o jakiejś kanapie i nawet żadnych muld do siedzenia a jedynie miękkie dywaniki. Natomiast podobnie jak w większych Alfach tego czasu niemałą ilość miejsca za przednimi fotelami wykorzystywano w miastach na zabieranie dodatkowych pasażerów w krótkich przejazdach po mieście między knajpami na przykład. To nie były kabriolety 2+2! Rzecz jasna Lancia Gamma nie pojawiła się zaraz po zakończeniu produkcji Flaminii a po 7 latach (!) po zakończeniu produkcji Berliny. I rzeczywiście byłoby lepiej aby autor nie kopał Gammy bo to mój ulubiony, ukochany model Lancii i do tejże jeszcze się odniosę w odpowiednim miejscu.

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...