CWS- ocalić od zapomnienia

przez , 11.sty.2013, w Historia motoryzacji

Mieszkamy w ciekawym kraju, który położony jest w dość … trudnym regionie geograficznym. Nie mamy żadnych naturalnych barier ochronnych, jak na przykład góry czy szerokie rzeki które stanowiły by dla armii świata dość poważny problem logistyczny, a jak mamy to w zasadzie z tych stron gdzie nie trzeba. Mało tego- historia i los ulokował nas między Niemcami, a Rosją i krajami z nią pokrewnymi … jak to mówił Laskowik „my z tego miejsca wyskoczymi, a Szwedzi w to miejsce wpadną… i jak wytrzymają 20 lat to wszystkich przeprosimy i wrócimy na swoje miejsce”. Co to ma do bloga motoryzacyjnego? Cóż. W latach gdy motoryzacja powstawała, rozwijała się i powstawały coraz to ciekawsze koncepcje Polska nie istniała. W zasadzie byliśmy zapleczem dla Niemców, Rosji albo Austro Węgier. Gdy odzyskaliśmy niepodległość i zwalczyliśmy Bolszewików nad Wisłą zaczęliśmy coś kombinować z własnymi samochodami- mam tu na myśli CWS. W zasadzie to jest pierwszy samochód osobowy jaki został w 100% wykonany w Polsce- nasz silnik, nasze mechanizmy, nasze nadwozie.

CWS T1 był jednak znacznie prostszym samochodem niż jego odpowiednik brytyjski- Rolls Royce Phantom I. W zasadzie cała konstrukcja oparta na śrubach M10x1,5, aby można było rozwalić wszystko jednym kluczem co w międzywojennej sytuacji warsztatowo-mechanicznej w Polsce było bardzo ważne. Co ciekawe skrzynia biegów mechaniczna, czterobiegowa, wyposażona była w blokadę, aby amator cudzej własności miał nieco trudniej podczas próby przywłaszczenia sobie pojazdu. Silnik tutaj zastosowany nie był kopią agregatu do motopompy czy licencyjnym dolniakiem, a pełnowartościowym rzędowym, czterocylindrowym czterosuwowym z górnymi zaworami benzyniakiem. Do tego aluminiowe tłoki, żeliwna głowica, korbowody ze stopu krzemoglinowego. Moc wahała się między 45, a 61KM przy 3 litrach pojemności. Co ciekawe w bloku były dwa duże otwory ułatwiające dostęp do układu tłokowokorbowego- coś jak na silnikach okrętowych. Sam samochód też wyposażony był w układ który odcinał zapłon gdy ciśnienie oleju było zbyt niskie dla sprawnego smarowania. Powstały następne klony silnika z żeliwnymi blokami- 3.0 R8(80-100KM) oraz połowa z niego- 1.5 R4 (24KM). Niestety pojazdy CWS padły ofiarą naszych rodzimych głą…. polityków, którzy podpisali umowę licencyjną z FIATem, który postawił warunek aby pojazdy CWS nie były już produkowane, jako że stanowiły by groźną konkurencję dla FIATa. Jednak to nie konieć wątku o CWS, które zostało przekształcone w PZInż.

Obok interesujących samochodów, za unicestwienie których postawiłbym kilka osób przed plutonem egzekucyjnym powstał tam ciekawy motocykl. CWS Sokół 1000, wiem wiem, nic co poniektórym to nie mówi, ale pewne osoby znające temat nazywają go „polskim harleyem”. Powód prosty- silnik tego motocykla to dwucylindrowa benzynówka dolnozaworowa, widlasta, czterosuwowa o mocy niecałych 20KM.

Produkowany do 1939 roku i krótko po wojnie. Co się stało z inżynierami którzy budowali te samochody? To czego się spodziewacie, pewien niemiecki czarno ubrany fanklub Adolfa H zlikwidował ich w obozach koncentracyjnych.

Historię powojenną już znacie. Wałkowana była miliony razy w milionach programów i milionach stron WWW. Przez Stara, Jelcza, Warszawę, Polskiego FIATa, Poloneza i Lanosy z Matizami, które ostatnie swoje lata sprzedawane były pod znaczkiem FSO. Leopardem nie ma co się podniecać- ot Szwedzki kapitał ulokowany w kraju o tańszej sile roboczej. Dzisiaj rynki motoryzacyjne zdominowane są przez wielkie koncerny, a w Polsce mógłby co najwyżej powstać licencyjny pojazd. Nie mamy niestety potężnego zaplecza industrialnego jakie mieliśmy tak naprawdę przed wojną… i za PRLu, gdzie wykazywał się on między innymi w GAZ Wołdze 23 (vide Warszawa 210) czy też Syrenach Laminat i Sport. W autobusach jest Solaris- ale świat tego typu pojazdów jest dość specyficzny.


CWSy do czasów dzisiejszych niestety nie dotrwały, a szkoda. Większość z nich zaginęła w zawierusze wojennej. Choć gdzieś poniewiera się informacja o jednym egzemplarzu który został eksportowany do Francji.


1 Komentarz dla wpisu

  • ~Khamsin

    No cóż, autor postawiłby kilku przedwojennych polityków przed plutonem egzekucyjnym. Po tym widać jak słabo orientuje się w czym rzecz. Po pierwsze, w przeciwieństwie do wielu, bardzo wielu powojennych polityków i tych komunistycznych i tych zakręconych w  po  i kropkę.nowoczesną,  byli to prawdziwi patrioci, dla których II Rzeczpospolita była święta i najjaśniejsza. Oczywiście, że warunek Fiata był przykry (że tak to łagodnie określę) ale… nie było innego wyjścia. CWS budował mało i pojazdy duże i niezbyt nowoczesne dla bardzo wąskiej klienteli i bynajmniej tanie. Fiat oferował szeroką gamę i pojazdy najmniejsze, tak potrzebne na rynku. Decyzja więc była łatwa do podjęcia zwłaszcza, że CWS nie rokował w tym względzie i o tym wszyscy wiedzieli a najlepiej w CWS. Oczywiście szkoda ale to i tak był mały koszt gwałtownego motoryzowania kraju, jaki umożliwił Polski Fiat i Fiat w ogóle. Odbił się on na naszej rodzimej motoryzacji tylko dlatego, że wybuchła II Wojna Światowa. Gdyby nie to z pewnością doczekalibyśmy się jakiś nowych, stricte polskich producentów samochodów. Kraj Nasz w przededniu wojny gwałtownie gospodarczo przyspieszał!

Odpowiedz

Szukasz czegoś?

Użyj poniższego formularza:

Nadal nie znalazłeś tego, czego szukasz? Zostaw komentarz w notce, lub skontaktuj się z nami a zajmiemy się tym.

Blogroll

Kilka bardzo polecanych stron...